
Wicepremier Janusz Piechociński jako minister gospodarki zajmuje się polskim programem jądrowym. Dlatego teraz tłumaczy i prostuje słowa Ewy Kopacz, która pytana przez naTemat na niedzielnym briefingu poddała pod wątpliwość sens budowy elektrowni atomowej.
REKLAMA
– Polska elektrownia atomowa powstanie, choć dużo później niż zakładano pięć lat temu – zapewniał lider PSL w TVN24. To odpowiedź na atak, który Ewa Kopacz przypuściła na opozycję. Jego przedmiotem był plan budowy elektrowni atomowej. Tej samej, której budowę zaczął Donald Tusk.
Prowadzący rozmowę Bogdan Rymanowski oceniał, że ze słów Kopacz wynika, że premier nie wie, co robi jej rząd. – Premier dobrze wie, co robi rząd, bo choćby do niej trafiają skargi samorządów – przekonywał Piechociński. – Wypowiedź została wyrwana z kontekstu i zaczęła się typowa polska dyskusja – narzekał.
– W perspektywie do 2050 r. widzimy nie tylko potrzebę, ale wręcz konieczność energetyki jądrowej – mówił wicepremier. Tłumaczył się też ze słów Jarosława Kalinowskiego, który przyklasnął Kopacz wskazując, że PSL od dawna był przeciwny budowie elektrowni atomowej i ten temat był przedmiotem sporu w koalicji. – Byliśmy przeciw, bo to było przed przyjęciem zobowiązań energetycznych z Unii. A nie uda nam się ich zrealizować tylko dzięki zielonym źródłom energii. (...) 2025 to termin nie tylko prawdopodobny, ale i konieczny – mówił wicepremier.
Źródło: "Jeden na Jeden" w TVN24
